wtorek, 27 grudnia 2016

Otwieram nową notę. Dziennik z cierpienia

27.12.16
  Od paru dni, tygodni może nawet, mój przyjaciel podejrzewał moich znajomych o bycie jedną osobą. X i Y mieszkali nawet w tym samym mieście. Zakochałem się w Y, a X był we mnie zauroczony, jak mi to przyznał. X i Y wiedzieli o sobie dużo, aż za dużo. Wszystko co mówiłem X, wiedział Y i ze wzajemnością.
  Pewnego razu mój przyjaciel pisał z Y przez komunikator al'a messenger, kiedy ja rozmawiałem z X przez skype. Y mówił, że ma popsuty telefon, więc korzysta z tableta, a X skype używał na tablecie. Mój przyjaciel, czyli Z udostępnił mi swój ekran i tylko gdy kamerka X na skype się wyłączała, to magicznie Y odpisywał Z.
  Cóż za zbieg okoliczności.
  Y cały czas powstrzymywał się z wysłaniem zdjęcia swojej twarzy, aż to się stało. Jest jak na tacy podane, że X i Y to ta sama osoba, a on dalej się kłóci, że nie i nie ma co nam udowadniać, że tak nie jest jak my sądzimy.
  Ja mu ufałem, mówiłem o wszystkim, czego się boje, o czym marzę, co mi sprawia ból. Był dla mnie numerem jeden, Jedyną osobą, dla której chciałem żyć.
  Czemu jestem taki naiwny? Czemu to mnie spotyka? Czemu...?

Krótka notka, ale wypełniona łzami i cierpieniem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz