wtorek, 27 grudnia 2016

Dlaczego tak, a nie inaczej

  W ów wpisie napisałem o Y, co kompletnie nie łączy się z pamiętnikiem. To skomplikowane. Ale do wyjaśnienia. Z czasem.
  W domu jakoś cudownie nie miałem. Wyglądem też nie grzeszę. Od dziecka nie mieszkałem z moim ojcem, a z ojczymem. Zawsze się go bałem, a nigdy go w domu nie było. A to niekomfortowo się czułem gdy jadłem przy nim, a to bałem się, że coś zrobię nie tak. Różnie. 
  Byłem też dość gruby, jednakże nie widziałem tego. Po czasie, czyli już po rozwodzie moich ''rodziców'' zauważyłem to. Aż za bardzo. Do dziś mam problemy z odżywianiem. Boje się jeść. Boje się każdej kalorii. 
  Przed tym strachem ratowała mnie moja pierwsza miłość, dzięki poznałem swoją orientację. Tak samo jak uwalniała mnie przed problemami rodzinnymi. 
  A teraz zdziwienie. On to zamknięty temat. Odkąd wyznałem mu miłość, pojawiły się kłotnie, aż ta ostatnia, która to wszystko zakończyła. Płakałem, ryczałem dwa miesiące, aż do poznania Y.

  Skoro tak trudno mi zaufać, czemu ufam internetowi? Nikt mnie tu nie zna, jestem anonimowy, mogę wyrzucić moje żale, cierpienie. 
  Z internetu nic nie znika, w tym momencie już żałuje, że otworzyłem ten pamiętnik.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz