W ów wpisie napisałem o Y, co kompletnie nie łączy się z pamiętnikiem. To skomplikowane. Ale do wyjaśnienia. Z czasem.
W domu jakoś cudownie nie miałem. Wyglądem też nie grzeszę. Od dziecka nie mieszkałem z moim ojcem, a z ojczymem. Zawsze się go bałem, a nigdy go w domu nie było. A to niekomfortowo się czułem gdy jadłem przy nim, a to bałem się, że coś zrobię nie tak. Różnie.
Byłem też dość gruby, jednakże nie widziałem tego. Po czasie, czyli już po rozwodzie moich ''rodziców'' zauważyłem to. Aż za bardzo. Do dziś mam problemy z odżywianiem. Boje się jeść. Boje się każdej kalorii.
Przed tym strachem ratowała mnie moja pierwsza miłość, dzięki poznałem swoją orientację. Tak samo jak uwalniała mnie przed problemami rodzinnymi.
A teraz zdziwienie. On to zamknięty temat. Odkąd wyznałem mu miłość, pojawiły się kłotnie, aż ta ostatnia, która to wszystko zakończyła. Płakałem, ryczałem dwa miesiące, aż do poznania Y.
Skoro tak trudno mi zaufać, czemu ufam internetowi? Nikt mnie tu nie zna, jestem anonimowy, mogę wyrzucić moje żale, cierpienie.
Z internetu nic nie znika, w tym momencie już żałuje, że otworzyłem ten pamiętnik.
Wspomnienia zapisane na kartach rozpaczy i szczęścia
wtorek, 27 grudnia 2016
Otwieram nową notę. Dziennik z cierpienia
27.12.16
Od paru dni, tygodni może nawet, mój przyjaciel podejrzewał moich znajomych o bycie jedną osobą. X i Y mieszkali nawet w tym samym mieście. Zakochałem się w Y, a X był we mnie zauroczony, jak mi to przyznał. X i Y wiedzieli o sobie dużo, aż za dużo. Wszystko co mówiłem X, wiedział Y i ze wzajemnością.Pewnego razu mój przyjaciel pisał z Y przez komunikator al'a
Cóż za zbieg okoliczności.
Y cały czas powstrzymywał się z wysłaniem zdjęcia swojej twarzy, aż to się stało. Jest jak na tacy podane, że X i Y to ta sama osoba, a on dalej się kłóci, że nie i nie ma co nam udowadniać, że tak nie jest jak my sądzimy.
Ja mu ufałem, mówiłem o wszystkim, czego się boje, o czym marzę, co mi sprawia ból. Był dla mnie numerem jeden, Jedyną osobą, dla której chciałem żyć.
Czemu jestem taki naiwny? Czemu to mnie spotyka? Czemu...?
Ja mu ufałem, mówiłem o wszystkim, czego się boje, o czym marzę, co mi sprawia ból. Był dla mnie numerem jeden, Jedyną osobą, dla której chciałem żyć.
Czemu jestem taki naiwny? Czemu to mnie spotyka? Czemu...?
Krótka notka, ale wypełniona łzami i cierpieniem.
środa, 21 grudnia 2016
Nowe nie zawsze straszne
Zaprosił mnie do grupowej konwersacji. Nie czułem się tam swojo. Rzadko kiedy się udzielałem, ale pamiętam ten jeden moment. Napisałem, że jestem głodny, wtedy On napisał do mnie na prywatnym, że zrobi mi naleśniki. To było takie kochane.
Zaczęliśmy pisać, dośc dużo, aczkolwiek na początku tematy nawiązywały do tamtego znajomego. Pytałem się go czy tamtemu spodoba się ten rysunek, co lubi. Takie duperele.
Z ów osobnikiem, jeszcze bardziej się zbliżyłem niż s pierwszym. To On poznawał moje tajemnice, pomagał mi ze strachem przed lekarzami, moimi problemami zdrowotnymi, anoreksją. Otworzyłem sie przed nim i wyjawiłem swoje tajemnice. Jemu jako pierwszemu zależało na mnie. Wiedział czego się boje, co lubię, co mnie bawi, jak mnie pocieszyć. Znał moje problemy psychiczne, on zaś szedł na psychologię. Miał 16 lat, nadal ma.
Zdawałem sobie sprawę jakie to musi być straszne, zadawać się z możliwie przyszłym samobójcą, już po paru próbach. Nie jest to przyjemne słuchać, jak bliska Ci osoba się głoduje. Miałem taką osobę, a następnie ja się nią stałem w jego oczach. Nie chciałem by miał mnie za nieudacznika, debila, choć wiedziałem, że nim byłem. Słyszałem same miłe słowa i zaprzeczenia. ,,Nie jesteś debilem''. Takie durne coś, a jak pomaga. Miałem, nadal mam pozostałości tendencji do obwiniania siebie.
Starałem się mu pomóc jak umiałem, chciałem się o nim wszystkiego dowiedzieć. Uszczęśliwić go. Był tajemnicą. Mówił o sobie, ale wolał słuchać mnie. Nie chciałem wieszać się na nim. Też mu chciałem pomóc.
Dzieliły nas kilometry, ale to nie pokonało mojego zakochania się w nim.
Zaczęliśmy pisać, dośc dużo, aczkolwiek na początku tematy nawiązywały do tamtego znajomego. Pytałem się go czy tamtemu spodoba się ten rysunek, co lubi. Takie duperele.
Z ów osobnikiem, jeszcze bardziej się zbliżyłem niż s pierwszym. To On poznawał moje tajemnice, pomagał mi ze strachem przed lekarzami, moimi problemami zdrowotnymi, anoreksją. Otworzyłem sie przed nim i wyjawiłem swoje tajemnice. Jemu jako pierwszemu zależało na mnie. Wiedział czego się boje, co lubię, co mnie bawi, jak mnie pocieszyć. Znał moje problemy psychiczne, on zaś szedł na psychologię. Miał 16 lat, nadal ma.
Zdawałem sobie sprawę jakie to musi być straszne, zadawać się z możliwie przyszłym samobójcą, już po paru próbach. Nie jest to przyjemne słuchać, jak bliska Ci osoba się głoduje. Miałem taką osobę, a następnie ja się nią stałem w jego oczach. Nie chciałem by miał mnie za nieudacznika, debila, choć wiedziałem, że nim byłem. Słyszałem same miłe słowa i zaprzeczenia. ,,Nie jesteś debilem''. Takie durne coś, a jak pomaga. Miałem, nadal mam pozostałości tendencji do obwiniania siebie.
Starałem się mu pomóc jak umiałem, chciałem się o nim wszystkiego dowiedzieć. Uszczęśliwić go. Był tajemnicą. Mówił o sobie, ale wolał słuchać mnie. Nie chciałem wieszać się na nim. Też mu chciałem pomóc.
Dzieliły nas kilometry, ale to nie pokonało mojego zakochania się w nim.
Wakacje wymieszane z tęczą
Były to wakacje. Nie znam dnia, czy godziny. Poznałem cudowną osóbkę przez internet, z którą nawiązałem bliskie relacje. Zacząłem się jej zwierzać. Ufałem mu. Pomagał mi, prawił komplementy. Była to pierwsza taka osoba, którą znałem. Nie śmiała się ze mnie, ani z mych słów.
Nie pamiętam swojego internetowego życia sprzed poznania go. Naprawdę. Żadnych internetowych znajomych, grup do jakich dołączyłem. Nothing.
Dość szybko się do niego przywiązałem. Byłem bardzo naiwny i łatwowierny. Ale kto by nie zaufał osobie, która pisze do Ciebie t a k i e słowa i składnie zdaniowe. Zacząłem się uśmiechać. Przestałem być rakiem. Zauroczyłem się pierwszy raz w życiu.
Naszą znajomość zakończyliśmy, gdy nastąpiła moja ostatnia i decydująca kłótnia z jego przyjacielem, a moją wówczas miłością. Wtedy odkryłem swoją orientacje.
Odbyło się bez pożegnania. Po prostu przestaliśmy do siebie pisać. Nie tęsknie. Nie mam za czym. Zwykłe zauroczenie minęło, gdy przedstawił mi swojego znajomego. Już się wtedy mu tak nie zwierzałem. Nowy stał się ważniejszy.
Jemu powierzyłem swoje życie.
Nie pamiętam swojego internetowego życia sprzed poznania go. Naprawdę. Żadnych internetowych znajomych, grup do jakich dołączyłem. Nothing.
Dość szybko się do niego przywiązałem. Byłem bardzo naiwny i łatwowierny. Ale kto by nie zaufał osobie, która pisze do Ciebie t a k i e słowa i składnie zdaniowe. Zacząłem się uśmiechać. Przestałem być rakiem. Zauroczyłem się pierwszy raz w życiu.
Naszą znajomość zakończyliśmy, gdy nastąpiła moja ostatnia i decydująca kłótnia z jego przyjacielem, a moją wówczas miłością. Wtedy odkryłem swoją orientacje.
Odbyło się bez pożegnania. Po prostu przestaliśmy do siebie pisać. Nie tęsknie. Nie mam za czym. Zwykłe zauroczenie minęło, gdy przedstawił mi swojego znajomego. Już się wtedy mu tak nie zwierzałem. Nowy stał się ważniejszy.
Jemu powierzyłem swoje życie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)